Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 845 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Znowu marudnie.

sobota, 10 kwietnia 2010 22:17
   Moje wyzwanie książkowe jakoś stanęło w miejscu. W marcu planowałam przeczytać przynajmniej 8 książek, skończyło się na 4. I nadal nie mam ochoty czytać, wogóle na nic nie mam ochoty. Przy okazji przesilenia wiosennego i ciągłej zmiany pogody udało mi się złapać grype, wyhodować całkiem barwny kaszel i nabrać obojętności do całego świata. Teoretycznie mnie to martwi, praktycznie jest mi to obojętne. Czuję, że tylko jedna rzecz potrafiłaby zmienić moje podejście do świata, ale muszę na nią poczekać jeszcze kilka miesięcy, no i oczywiście zarobić. Nie ma nic za darmo.
   Podczas moich długicvh rozmyślań w czasie nicnierobienia doszłam do wnoisku, że jestem chyba dziwna. Nienawidzę ograniczeń, z pewnością nie ja jedyna. Jednakże nie mogę znieść nawet tych, które sama na siebie nałożyłam. Może nie są to tak do końca ograniczenia, raczej postanowienia.
Ostatnio miałam prawie dwa tygodnie wolnego czasu, chciałam nadrobić zaległości robótkowe i książkowe. Do zrobienia miałam szydełkową opaskę na głowę dla koleżanki i tak długo się za nią zabierałam, że robiłam ją w ostatnim dniu wyznaczonego terminu. Obiecałam sobie również, że zrobię sobie kilka par kolczyków i, oczywiście, na postanowieniach się skończyło. Muszę coś z soba zrobić, dłużej nie dam rady tak funkcjonować.
   Mimo wielkiego robótkowego zobojętnienia, coś tam udało mi się jednak wyskrobać. Spodobała mi się makrama - sztuka plątania węzełków. Może nie jest to do końca fachowa nazwa. Zrobiłam sobie kilka bransoletek w ramach ćwiczeń (dostałam też prawie 300 motków kolorowej muliny i jakoś chcialam ją spożykować) i mam chrapkę na jeszcze kilka, ale widząc jak to ze mną jest, pewnie będę musiała na nie długo czekać.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Moje wyzwane.

niedziela, 14 marca 2010 2:20
    Ostatnio zauważyłam, że coraz mniej czytam, co mnie coraz bardziej martwi. Internet pochłania mnie bez reszty, tak samo jak szydełko, frywolitka a ostatnio nawet Fimo. Najzwyczajniej w świecie nie mam czasu na jedną z rzeczy, która zawsze sprawiała mi radość - książki. Postanowiłam to zmienić, tak po prostu, z dnia na dzień. Moje własne wyzwanie książkowe. Co najmniej dwie książki przeczytane w tygodniu, wybrane z ciągle zwiększającej swoją objętość listy.
    Na pierwszy ogień poszła Fannie Flagg i jej 'Smażone zielone pomidory'. Czytałam już kiedyś którąś z książek tej autorki, podobała mi się, więc sądziłam, że ta będzie kolejnym dobrym wyborem. I nie myliłam się. Przeczytałam z zapartym tchem, jeden wieczór i koniec. Szkoda, że skończyła się tak szybko, z przyjemnością czytałabym ją dalej.
   Kolejna to 'Prawnik' Johna Grishman'a. Muszę przyznać, że zaciekawił mnie wątek prawniczy i chętnie będę czytała tego typu książki. Podoba mi się, bo są w niej agenci FBI.
   Cieszę się, że czytanie nadal sprawia mi taką przyjemność jak kiedyś, że potrafię całkowicie przenieść się do sytuacji opisanej w książce i wtopić się w nią bez reszty. I cieszę się również, że moje oczy mocno nie protestują przeciwko czytaniu do 3 w nocy.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Coś nowego..

wtorek, 19 stycznia 2010 15:08
 Zafascynowana koronką frywolitkową postanowiłam się jej nauczyc. Niestety, nikt z moich znajomych czy bliskich nie potrafi frywolitkowac i musialam uczyc się z Internetu. 'Szukajcie a znajdziecie..'. Długo szukałam takiego kursu, który by do mnie trafił i przedstawiał wszystko jasno i przejrzyście. Gdy w końcu mi się udało poleciałam do pasmanterii by kupic czółenko, niezbędne do tej techniki (można jeszcze robic tą koronkę za pomocą igły, ale to jakoś do mnie nie przemawiało). Zabrałam się do roboty i tak długo próbowałam, aż wreszcie mi się udało. Nauczyłam się! Mimo, że umiem dopiero słupek, jestem z siebie niezwykle dumna. Teraz pozostaje mi tylko szlifowac swoje umiejętności, i samemu wytwarzac te cuda, które oglądam na blogach tych wszystkich utalentowanych kobiet.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Chyba nie maruda...

poniedziałek, 16 listopada 2009 21:33

 

    Nareszcie! Nareszcie mogę wyjść z domu, spotkać się z przyjaciółmi, pójść na spacer z psem. Do tej pory tego nie doceniałam, dopiero jak kontuzja kolana mnie uziemiła zrozumiałam, że te zwykłe rzeczy, które robie codziennie, są niezwykle cenne.


   Zazwyczaj jesień nastraja nas przygnębiająco, wiele osób łapie depresje i takie różne zmiany humoru. Ja... jesienią po prostu rozkwitam. Cieszy mnie każdy dzień, każdy poranek, pod prysznicem śpiewam z radości i normalnie 'mordka' sama mi się śmieje. Uwielbiam widok spadających liści. Lubię patrzeć na gołe już drzewa, ich gałęzie, które wiatr z dużą siłą smaga w każdą stronę. Widząc kałużę znowu czuje się jak mała dziewczynka, nachodzi mnie wielka ochota, żeby w nią wskoczyć i pochlapać jak dawniej. Szuranie stopami w liściach i rozsypywanie ich wkoło to niby nic, a cieszy.


   A jakie piękne zdjęcia wychodzą jesienią! Świat jest wtedy najbardziej kolorowy, słońce stwarza niezwykle ciepłą i przytulną atmosferę. Od razu przychodzi mi na myśl malutki babciny domek w górach i jego właścicielka zbierająca grzyby w chuście kolorem pasującym do liści nad i pod sobą.


   Dla mnie wtedy bardziej fascynujące jest patrzenie na ludzi, starających się uciec przed deszczem, chowających i okrywających się tym, co każdy z nich ma akurat pod ręką. Ci bardziej przezorni mają przy sobie parasol, a i tak śpieszą się, by zmoknąć jak najmniej. W takie dni ja leże na łóżku i spoglądam przez okno a za towarzysza oprócz deszczu i wiatru robi moja kotka. Chociaż wydaje mi się, że bardziej pasuje określenie 'kocica', bo jest niezwykle nieznośna i pełna życia. Podoba mi się ten jej młodzieńczy zapał. Ale i ją chyba czasem dopada melancholia i siada przy mnie. Dwie obserwatorki.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Zaczynamy!

środa, 11 listopada 2009 12:01

         Blog ten powstał z myślą, aby podzielić się  z wszystkimi moimi pasjami a być może kogoś nimi  zarazić. Kiedyś nie interesowałam się tak bardzo robótkami ręcznymi, dopiero w zeszłym roku zaczęłam nieśmiałą przygodę z szydełkiem. Poleciałam do Babci, która pokazała mi jak się robi pierwsze słupki i półsłupki, reszty nauczyłam się z Internetu. I tak było prawie ze wszystkim.


Jak już zaczęłam to nie mogłam skończyć. Gdy tylko znalazłam jakąś ciekawą technikę, której chciałam się nauczyć od razu leciałam do Babci, która powoli i cierpliwie wszystko mi tłumaczyła. tylko tego, jak robić na drutach nauczyła mnie Mama, za co jestem jej wdzięczna.


Długi czas opierałam się przed blogami,  myślałam, że nie mam na to czasu, a że jestem osobą dość niesystematyczną bałam się, że nie podołam i moja kariera jako blogowiczka szybko się zakończy.

 

Teraz zmieniłam zdanie. Ponieważ w ostatnimi czasy musiałam siedzieć w domu, zaczęłam na brudno pisać notatki, które nadawały by się na bloga, a dzisiaj w końcu się odważyłam. Zanosi się na to, że kolejne parę tygodni będę spędzała w domu, więc chociaż trochę zapoznam się z funkcjonowaniem 'internetowego pamiętnika' i zaprzyjaźnię się z nim.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  4 515  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Archiwum

O mnie

Zaczytana, zaszydełkowana, zadrutowana i zahaftowana. Uwielbiam robótki ręczne, zawsze staram się nauczyć czegoś nowego, szukam nowych wyzwań. Książki to mój drugi świat, fascynujący, wciągający, pobudzający wyobraźnię i zmysły, w który uwielbiam uciekać odrywając się od nie zawsze kolorowej rzeczywistości.

O moim bloogu

Po prostu blog o moich pasjach.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 4515

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl